Dzień offline: ON

Smartfon towarzyszy mi prawie całe dnie. Budzi mnie budzik w telefonie, jeszcze przed śniadaniem przegląd aktualności w mediach, następnie w drodze do pracy lubię posłuchać czegoś ciekawego na YouTube (ostatnio coraz częściej wybieram rekolekcje na Paśniku), w przerwie w pracy szybki przegląd społeczności (Instagram i Facebook obowiązkowo), po powrocie do domu odpowiadanie na maile i śledzenie statystyk naszych poczynań w internecie, wieczorem serial na Netflixie lub filmy na YouTube i znów szybkie skrolowanie społeczności, a tuż przed snem koniecznie trzeba podłączyć telefon, żeby rano zacząć wszystko od początku…

 

Chyba czas powiedzieć sobie STOP. Kilka tygodni temu podjęliśmy z Karoliną decyzję, że jeden dzień w tygodniu chcemy przeżyć offline, bez smartfona. Wybraliśmy niedzielę, gdyż poniekąd nasza codzienna praca wymaga korzystania z telefonu, a niedziela może być dniem bez pracy i co za tym idzie bez telefonu.

 

Jak potoczyły się pierwsze dni?

 

Mimo silnego postanowienia bardzo kusiło, żeby po telefon sięgać, bo przecież trzeba sprawdzić godzinę Eucharystii, wyszukać trasę dojazdu, kupić coś w internecie, odpisać na wiadomość czy zapłacić za coś w sklepie stacjonarnym. Najczęściej bywało jednak tak, że to był jedynie pretekst, by po wykonaniu danej czynności wpaść w odmęt portali społecznościowych. Ustaliliśmy, że mamy zwracać sobie wzajemnie na to uwagę i być w tym uczciwi. To przecież dla naszego dobra. Pomogło!

 

Jakie efekty zauważyłem?

 

Dostrzegłem, że korzystanie ze smartfona i chęć bycia ciągle online wywołuje we mnie wiele stresu, a co za tym idzie złe samopoczucie. Zredukowanie korzystania z telefonu (teraz świadome ograniczanie go w dni powszednie) spowodowało, że po pierwsze czuję się bardziej wolny, a po drugie mam więcej czasu na realne życie.

 

Co zrobić z tym czasem?

 

Dla mnie to oczywiste – czas poświęcę tym, których kocham Karolinie, Anielce i przyjaciołom. Mimo, że jesień zbliża się wielkimi krokami uważam, że nie ma lepszego rozwiązania niż wyjście na zewnątrz. Przyroda jest w stu procentach lepsza niż nawet najładniejsze obrazki z pikseli. Odkąd zamieniłem telefon na piłkę do kosza moje samopoczucie, samoocena i ogólne zadowolenie z życia i relacji się polepszyło. Czasami, by się zrelaksować wystarczy założyć dresik i wyjść na pół godziny pobiegać. Nie muszę od razu trenować do maratonu, ale po prostu biec przed siebie. To pół godziny tylko dla mnie (odkąd zostałem tatą, zacząłem bardziej doceniać ten czas). Kilka chwil, by poukładać myśli, kiedy nie muszę nikomu odpisać, nic sprawdzić, nic załatwić. Mogę po prostu biec…

 

W ostatnich dniach wiele radość sprawiło mi podłączanie do ładowania telefonu przed snem, którego poziom baterii wynosił 64% - dzięki temu poziom mojego życia w tym dniu wyniósł 100%.

 

25 sierpnia 2018

SZCZĘŚLIWA RODZINA.com

 

Karolina i Maciej Piechowie

JESTEŚMY NA:

kontakt@szczesliwarodzina.com

Patronite Szczęśliwa Rodzina

Strona główna

Polityka prywatności

Dane firmy

Regulamin sklepu