Depresja skryta pod uśmiechem
Depresja skryta pod uśmiechem

Co myślicie patrząc na to zdjęcie?

Czy ktoś z Was pomyślał, że ta kobieta może mieć depresje?

Zapewne nie. I wiele ludzi żyje w takim przekonaniu, że „skoro nie targnęła się na swoje życie, spotyka się z przyjaciółmi, uśmiecha się, to na pewno nie jest depresja”.

Czekając na potwierdzenie diagnozy przez psychiatrę usłyszałam, że to nie depresja, bo „ja znam osobę z depresją i ona to dopiero ma problemy”.
Bliska mi osoba ma podobne stany do moich ale nie chce iść do lekarza na konsultacje, bo nie ma myśli samobójczych.

Kochani! Nie da się tego wytłumaczyć, opisać drugiej osobie, jeśli ona sama tego nie przeszła. Idź po pomoc zanim rodzina będzie czekać na informacje czy próba samobójcza się udała...

Ta choroba jest podstępna. Mając depresje każdy z nas może przechodzić ją inaczej. Mogą pokryć się tylko niektóre objawy. Więc to, że ktoś się uśmiecha, wychodzi na spacery i nie myśli o swojej śmierci, nie oznacza, że tej depresji nie ma.

Uwierzcie mi, przebranie się z piżamy w ubrania może być tak trudną czynnością, że człowiek nie daje rady.

Dziękuje tym, którzy są ze mną w tym trudnym czasie... niestety przez to choróbsko straciłam niektóre relacje...
Teraz jest już dobrze. Leki działają i wraca dawna Karolina. Wiem, że jeszcze wiele pracy przede mną, ale jestem dobrej myśli 😊.

Długo biłam się z myślami czy pisać o tym post (serce mi wali jak młot), ale czuję i wiem, że powinniśmy ten temat poruszać. Dlatego proszę, weź to sobie do serca i reaguj najszybciej jak się da. Zarówno względem siebie jak i bliskich.

 

Wasze doświadczenia:

"Dziękuje za ten post. Ja nabawiłam się depresji przez niszcząca nas niepłodność (leczenie naprotechnologiczne długo w trakcie, na adopcje obecnie brak szans). Większość rodziny, znajomych i wszyscy w pracy nigdy by nie powiedzieli że mam depresje, gdyby nie to, że ta choroba bardzo stawia mur między nami, a ludźmi, a który tak łatwo się nie przeskoczy... i te rady bliskich „nie martw się, czym się tak przejmujesz” jakby depresja była przeziębieniem..."

Karolina pisze: "Karola...nawet nie wiesz jaki krok do przodu zrobiłaś.. krok milowy!👏 Ja po 3 miesiącach od porodu postanowiłam napisać do mojej bliskiej znajomej dlaczego się nie odzywam i przyznałam się wtedy do mojego stanu psychicznego. Miałam epizody depresji poporodowej, a to że się do tego przyznałam i jej to "wywaliłam" to już było coś! Tak stwierdziła i miała rację 🙂 Po pół roku przeszło dzięki Bogu. Przy drugim dziecku przeszło po 3 miesiącach 🙏 Kiedy przypominam sobie co mi wtedy siedziało w głowie i jak te myśli odbierały mi normalność, to aż chce mi się wyć. Ja codziennie płakałam...nad sobą, że nie jestem taka jak inne mamy, bo one tak wszystko ogarniają, a ja nie. Oczywiście wnioski wyciągałam tylko z obserwacji takiej mamy np. na bazarku czy mijając ją na chodniku. Depresja odbierała mi radość bycia mamą małej kruszynki. Odpowiedzialność za jej życie przytłaczała i nawet maximum wysiłku jaki z siebie dawałam nie był dla mnie widoczny. Miałam wrażenie, że niczego nie ogarniam, a już przy 2 dziecku byłam tak przerażona, że wszystko stawało się czymś nie do przeskoczenia. Miałam problemy żeby starszej córce naszykować ubranie do przedszkola, zrobić zakupy i cokolwiek ugotować. Jak rozmawiałam z koleżanką, która umiała przy tylu obowiązkach umyć lodówkę i okna to wracałam ze spotkania totalnie zdołowana. Człowiek nie ma ochoty na towarzystwo, a bycie w samotności jest jeszcze gorsze. Ta choroba jest okropna. Na szczęście wszystko u mnie minęło ale ile ja się wykrzyczałam do Maryi o pomoc i wypłakałam to moje😉🙏💙 Ściskam Cię Karola mocno i pamiętaj, że jesteś najlepszą mamą ever❤️"

Marta: "Każda depresja jest inna i każda odbija się na człowieku w inny sposób - mnie pomogło bezwstydne mówienie o mojej depresji na forum i oswajanie innych z tym, mówienie, że swojej depresji, ani tego, że biorę na nią leki (mówię na nie wesołe tabletki😅) się nie wstydzę. Jedyna moja prośba do innych: jeśli bliscy znajomi nagle przestają się regularnie odzywać, to nie zawsze znaczy, że już Was nie lubią - czasami jest im trudno utrzymywać stały kontakt z ludźmi. Zadzwońcie do nich, nawet po latach ciszy - będą wdzięczni!❤️"

Patrycja: "Dzięki za odwagę 👏 Wspaniale, że walczysz o siebie i nie boisz się do tego przyznać. W trudnym czasie miałam wsparcie męża ale od mamy słyszałam niestety "weź się w garść, przestań się mazać, nie rozczulaj się nad sobą". Nie zdiagnozowano u mnie depresji, a i tak było ciężko. Ciągle za mało jest w społeczeństwie wiedzy, że depresja nie jest winą danej osoby."

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl